"Oto rodzi się moc..." - czyli koncert zespołu Coma.
Coma - na to słowo każdy reaguje pewnym żarem w oczach. Zaś na wiadomość o koncercie tego zespołu w oczach pojawiają się płomienie. Trudno się dziwić - w końcu chłopcy dają czadu i każdy, kto słucha ich muzyki marzy o tym, aby udać się na koncert. A potem - zapewniam - chce się więcej i więcej...
19 listopada 2009 r., Klub Muzyczny Zero, Częstochowa - to był mój ósmy koncert Comy. Oczywiście nie ósmy w Częstochowie, ale ten był jednym z lepszych.
Wszystko zaczyna się już przed wejściem. Emocje, emocje i jeszcze raz emocje. Każdy chce stać jak najbliżej sceny - mnie się to zawsze udawało jak do tej pory. Gdy koncert się rozpoczął utworem "Zaprzepaszczone siły wielkiej armii świętych znaków", rozpoczęła się konkretna zabawa. Tłum śpiewał wraz z wokalistą, a stojący przy barierkach prawie wkładali mu wyciągnięte dłonie w oczy. Zaczęli też napierać od tyłu, ale bywało gorzej. Muzyka wiadomo - wersje "live" są bezcenne. I tak było też tym razem. Wykonania niektórych utworów potrafią mocno zapaść w pamięć i jak to się mówi "chwycić za serce".
Po pewnym czasie (nie będę wymieniać po ilu i jakich piosenkach) zauważyłam niepokój wśród osób za sobą - coś w stylu "czy i kiedy zaśpiewa (Piotr Rogucki naturalnie) "Leszka Żukowskiego"? Jednakże tym razem "Leszka Żukowskiego" nie było, co chyba z lekka zdziwiło pewną część publiki. Ale moc jaką zespół przekazał ze sceny zapewne zrekompensował brak tej jednej piosenki.
Zagrane zostały mniej więcej utwory z "żelaznej listy" - jak to mawiają między sobą stali uczestnicy koncertów, a między nimi "Zbyszek", podczas którego zaprezentowani zostali członkowie zespołu. Piotr Rogucki "uczył" także wtedy śpiewać publikę, co jej sprawiło wielką radość i dało jeszcze więcej zabawy.
Jeśli chodzi o sprawy techniczne. Oświetlenie jak zawsze - pasujące do wszystkiego, nagłośnienie również dobre. W porównaniu z poprzednim koncertem (w tym samym mieście) lepszy wydał mi się wystrój sceny. Było, że tak powiem bez przepychu, ale konkretnie, co pozwoliło skupić się bardziej na muzykach, bez rozpraszania wzroku na boki.
No cóż, nic dodać, nic ująć. Koncert na piątkę. Oby tak dalej!.
19 listopada 2009
Częstochowa - Klub Zero
Magda